Sleek Matte Me 'Party Pink' vs. Bourjois Velvet 'Peach Club' vs. MUA Luxe 'Atomic'

Gdy modne stało się noszenie matu na ustach wiele firm wypuściło na rynek szminki, farbki do ust i szminki w płynie o takim właśnie wykończeniu. Dzisiaj przedstawię Wam te ostanie, czyli trzy szminki w płynie, które oprócz ceny i koloru, różni również jakość.

Sleek Matte Me ' Party Pink '

Na pierwszy ogień idzie Sleek, pomadka w kolorze dosyć ciemnego różu. Opakowanie różni się z pewnością od tych które widziałyście, a wszystko dlatego, że jest to tester. Na oryginalnym opakowaniu znajdziecie czarne nadruki, na tym niestety nie. Pojemność to 6ml, a termin ważności od pierwszego otworzenia to 36 miesięcy.

Cena : 26,90 zł
Dostępna na : cocolita.pl

 
Usta pomalowałam aplikatorem dołączonym do pomadki i nie sprawiło mi to jakiegokolwiek problemu, jej wodna konsystencja jest bardzo przyjemna i nie zasycha od razu, więc mamy chwilę na ewentualne poprawki. Krycie jest niesamowite, całe usta pomalowałam za raz, bez konieczności nabierania większej ilości produktu na aplikator. Na początku czuje się delikatne ściągnięcie skóry ust, jednak po chwili to uczucie ustępuje. Jak widać jest to bardzo mocny i widoczny mat. Nie ma najmniejszej możliwości by szminka odbiła się np. podczas pocałunku. Jest mega trwała, zaszkodzić jej może jedynie tłuste jedzenie. Samą wodą z ust jej na pewno nie zmyjemy, należy użyć mocnego płynu do demakijażu.




Bourjois Rouge Edition Velvet ' Peach Club '

Szminka od której zaczęła się moja przygoda z matem na ustach, wcześniej nie było tak dużego wyboru, na rynku dostępne były szminki w płynie Bourjois, NYX i Lime Crime. Bourjois była najlepiej dostępna, kupiłam ją na promocji w Rossmannie, od razu wiedziałam, że chcę właśnie ten brzoskwiniowy odcień. Jej pojemność to 6,7 ml, a termin przydatności po otwarciu to 12 miesięcy. Opakowanie jest malutkie, poręczne i posiada nakrętkę w kolorze szminki.

Cena : 39.90 / ok.50zł
Dostępna na cocolita.pl / w Rossmannie



Jeśli chodzi o jej konsystencje jest lekko tłustawa, dzięki czemu z łatwością sunie po ustach. Idealne pokrycie nią ust nie jest wcale trudne, wystarczy chwila. Wykończenie nie jest już tak mocno matowe, ściąganie się skóry ust w tym wypadku nie występuje. Dzięki swojej tłustawej konsystencji nie wysusza ust, nie podkreśla suchych skórek i załamań. Nie da nałożyć się jej więcej by wzmocnić kolor, wnika ona w skórę ust, a na powierzchni zostawia tłustą warstewkę, której najlepiej jest się pozbyć chusteczką  Niestety nie jest też mega trwała, picie i jedzenie ściągną ją z ust, chociaż skóra ust nadal pozostanie lekko zabarwiona. By pozbyć się jej z ust, wystarczy przemyć je płynem do demakijażu.



MUA Luxe ' Atomic '

Tą szminkę dodałam do koszyka podczas zakupów w jednej z drogerii internetowych, akurat była przeceniona, więc uznałam, że żal by było jej nie wypróbować. Jej kolor jest ciężki do określenia, moim zdaniem jest to pomarańczka, a moja mama twierdzi, że jest to czerwień. Jej pojemność to 6ml.

Cena ok.16 zł



Gdy jedna z blogerek dodała ich swatche na fb uznałam, że muszę ją mieć i tak jak już wspominałam, wpadła do koszyka podczas zakupów w drogerii internetowej. Pomimo tego, że na zdjęciu wygląda w miarę znośnie, to już w realu jest wielką porażką. Ma gęstą konsystencję, a na dodatek bardzo szybko zasycha, więc ciężko jest ją rozprowadzić na ustach. Kiedy się próbuje otworzyć wcześniej połączone usta, czujemy jak dolna warga przykleja się do górnej, coś okropnego. Zmywanie jest straszne, wałkuje się na ustach. Wracałam do niej kilka razy, próbując w różny sposób ją nakładać i niestety nadal twierdzę, że jest bublem. Jej kolor, opakowanie, krycie, oraz cena są jedynymi jej plusami.



Starcie pomadek zdecydowanie wygrywa Sleek, chociaż Bourjois jest też dobra. Mam ochotę wypróbować pomadki NYX, o których wiele dobrego czytałam. Macie swoich matowych ulubieńców?

36 komentarzy :

  1. wszytkie są piekne,ale perfekcyjna jest Bourjois Rouge Edition Velvet

    OdpowiedzUsuń
  2. Cyba pokochałam matowe pomadki :) Wyglądają pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie ten pojedynek wygrywa Sleek! Aczkolwiek Bourjois też uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha napisalam komentarz i dopiero później przewinęłam na góre i przeczytalam ostatnie zdania ktora napisałaś :P :P :P :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej jesteśmy tego samego zdania :D

      Usuń
  5. Ale piękności ;-) wszystkie mi się podobają ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne ale najładniejsza Sleek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mi również najbardziej odpowiada sleek :) piękne usta!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne kolory i wykończenia! Moim ulubieńcem, z tego zestawienia, jest kolor pomadki MUA :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sleek i Bourjois mnie kuszą ♥

    Zapraszam do mnie na konkurs ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Burżujkowy kolor najbardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mat na ustach to mój hit! Pewnie długo z niego nie zrezygnuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z MUA mam fiolet - od razu mi się wałkuje i namiętnie schodzi :D Sleeka tego samego też mam - tu jest już lepiej, z Bourjois nie miałam jeszcze przyjemności. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. pierwsze usta najbardziej mi sie podobają :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Są wspaniałe, osobiście lubuję się w matowych szminkach!;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwsza czerwona matowa najpiekniejsza<3

    OdpowiedzUsuń
  16. wszystkie mi się podobają, choć Sleek jest chyba najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak dla mnie Sleek to totalna porażka. Tak blogerki się zachwycają, ale ja już używałam wiele matowych pomadek, z różnych półek cenowych - MAC, NYX, Manhattan... Tak jak poprzednimi byłam oczarowana, tak Sleek mnie rozczarował. Nie dość, że usta wysusza na wiór (choć taka właściwość jest cechą charakterystyczną szminek o takowym wykończeniu, ale tu panuje przesada), to jeszcze szybko znika, odchodząc płatami. :> Chyba moje najwieksze rozczarowanie kosmetyczne tego roku, a szkoda, bo kolory piękne.

    glamdiva.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jestem w szoku, u mnie sprawuje się idealnie. Nie wiem od czego to zależy, ja wcześniej nawilżam usta i jest ok :)

      Usuń
  18. Masz piękny kształt ust ! :) Pierwsza wersja podoba mi się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sleeka musze koniecznie kupic, bo niektóre ich kolory tych szminek powala!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Wstyd się przyznać ale matowej nigdy nie miałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Akurat dzisiaj robiłam zakupy w internecie i zastanawiałam se nad tą pomadką z MUA. Dobrze, że jej nie wrzuciłam do koszyka :) A Bourjois mnie kusi ale boję się, że mnie wysuszy.

    OdpowiedzUsuń
  22. Sleek wygląda geeeeeenialnie, ideał!

    OdpowiedzUsuń
  23. peach club i padam na twarz! Boże jakie Ty masz seksowne usta! (jestem hetero, żeby nie było:D)

    OdpowiedzUsuń
  24. Od dłuższego czasu planuję kupno Sleek'a. Naczytałam się o nim wiele dobrego, jednak cena jak dla mnie jest ciut za wysoka, no i tu moje pytanie, na ile mniej więcej może wystarczyć takie opakowanie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jak często jej będziesz używała, ogólnie jest bardzo wydajna, jedna warstwa już świetnie kryje.

      Usuń
  25. Matowa prezentuje się wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Takie wykończenie podoba mi się bardzo, ale co z tego skoro moje usta bardzo szybko się wysuszają, a potęguje to właśnie pomadka matowa. Aczkolwiek nieco lepiej było w przypadku matowych szminek Golden Rose.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mi najbardziej podoba się Sleek :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Każda z nich ma swój urok. Dla mnie są naprawdę ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  29. wszystkie trzy mają ładne kolory, ale gdybym miała wybrać to zdecydowanie Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
  30. sleek'owa najlepsza <3 dzięki ,że ją pokazałaś muszę ją koniecznie kupić bo czegoś takiego właśnie szukałam !!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz . Nie musisz podawać adresu swoje bloga , sama do Ciebie trafię :)

© BIANKOWO. Wszelkie prawa zastrzeżone.