L'oreal - 'Color infaillible' eyeshadows: Coconut Shake & Burning Black

Kolorówka L'oreal do tej pory była mi obca, dlatego nie miałam jeszcze okazji wyrobić sobie na jej temat zdania. Czytałam wiele dobrych, jak i tych negatywnych recenzji na temat kosmetyków tej firmy. Niedawno nadarzyła mi się okazja by wypróbować ich cienie, pooglądałam swatche i wybrałam dwa kolorki Coconut Shake & Burning Black.


Opakowanie to plastikowy, zakręcany słoiczek z przezroczystym dnem, osoby chcące sprawdzić jaki kolor znajduję się wewnątrz nie będą musiały go rozkręcać.



Wszystkie informacje znajdują się na zakrętce, łącznie z nazwą, pojemnością i datą przydatności.
Kilka słów od producenta:
Nowe cienie utrzymują się na powiece przez 24h, wytrzymują 11 tysięcy mrugnięć, są odporne na ścieranie i wodę, lecz łatwe w demakijażu. Nie osypują się, nie gromadzą się w załamaniu powieki.




Odkręcając słoiczek, naszym oczom ukazuje się czarny 'uciskacz?' cieni, mają one dosyć sypką konsystencję, a dzięki temu nie latają one po opakowaniu i są lekko sprasowane. 


Od lewej :
Burning Black, czyli 'płonący czarny', jest to ciemny fiolet, który po roztarciu robi się ciemnobrązowy, więc nazwa raczej nie jest zbyt udana. Jego konsystencja znacznie różni się od Coconut Shake, ten jest bardziej zbity.  
Coconut Shake to cielisty matowy cień, idealny będzie pod łuk brwiowy lub do roztarcia granic makijażu. Konsystencja jest bardzo przyjemna i bardziej sypka niż w drugim cieniu.


013 Burning Black



016 Coconut Shake


Są one bardzo napigmentowane i ciężko mi było zmyć je z ręki po zrobieniu zdjęć. Śmiało mogę stwierdzić, że są one mega trwałe i świetnie łączą się ze sobą jak i z innymi cieniami. Nie nikną z powieki podczas blendowania. Ich jedyną wadą jest cena, stacjonarnie sięga ona nawet do 40zł, dlatego najlepiej jest kupić je przez internet, na stronie NiedrogaDrogeria.pl zapłacimy za sztukę 9.99zł, oczywiście dostępne są również inne kolory.


28 komentarzy :

  1. Przepiękne kolory i cudowna pigmentacja! No i cena w drogerii internetowej też mi się dużo bardziej podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pigmentacja jest rewelacyjna. Nie miałam ich jeszcze, ale słyszałam juz bardzo dużo dobrych opinii. Chyba się wkrótce skuszę na jakiś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za intensywność koloru :) Burning Black jest cudny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Burning black skradł moje serce !

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka różnica w cenie ;o A cienie wyglądają super. Czekam na jakiś make-up z ich użyciem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w Październiku musze sie w pare kolorów zaopatrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oba są piękne :-) Chętnie bym je zgarnęła :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. 013 Burning Black po prostu czad!

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kiedyś ze cztery te cienie, były całkiem fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kuszą mnie już tak długo. Chyba zrobię świąteczną wishlistę i roześle rodzince ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Już dawno chciałam wypróbować te cienie, ale wszystkie kolory które mi się podobają mam już od innych marek ;) Mimo to uważam, że ich pigmentacja i konsystencja są niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ten cielisty cień zdecydowanie w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. śliczne kolorki szczególnie 013 mnie zauroczyło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Coconut Shake wygląda super :) !

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooo Coconut Shake! nie sądziłam że te cienie są takie fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyglądają super i w tej cenie rzeczywiście opłaca się je kupić

    OdpowiedzUsuń
  17. kolory bardzo przypadły mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Coconut Shake mam od niedawna, posiadam tez dwa inne odcienie i wszystkie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Burning Black to dla mnie jedno wielkie WOW, bardzo mi się podoba, a cały makijaż jest rewelacyjny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz . Nie musisz podawać adresu swoje bloga , sama do Ciebie trafię :)

© BIANKOWO. Wszelkie prawa zastrzeżone.